Forums › Forums › Help & Support › Can I make money with p2e games?
-
AuthorPosts
-
-
There are guarantees that all players will play to earn money playing P2E games. It depends on many factors, including the game’s popularity, how well you play, and the demand for in-game assets or the underlying token. Players can rent, lend or exchange their winnings. They can also place in-game assets as collateral. You can use borrowed coins for any purpose, including growing crops, speculating, or using arbitrage opportunities. You can’t do this with avatars and other items you buy in traditional games.
-
-
Willter
August 22, 2023 at 11:22 amPost count: 0Hi, I’m working on an NFT marketplace on Gnosis Chain, but setting up my own nodes is a pain. There’s always some firewall issue or update I have to deal with that eats up all my coding time. But then I discovered GetBlock, where I was able to get gnosis chain nodes for my work. I also noticed that they have free trials, which is great for hustlers like me who are testing their ideas.
-
Amay123
September 2, 2025 at 10:01 pmPost count: 0Hi I was spending a lot of time looking for gaming apps that actually work well and give a smooth experience but most of them had issues either with slow loading or limited features Then I came across Mwin Game which really stood out because it combines entertainment with real rewards I also liked that the platform is simple to use and feels reliable just like the way a good tool saves time for developers For anyone exploring new options Mwin Game is definitely worth checking out
-
Abubakar Bhai
September 5, 2025 at 5:16 amPost count: 0Yes, you can earn through P2E games, and just like CapCut Pro Apk enhances video editing for better results, these games offer a fun way to make money while playing.
-
BorisBritva
December 9, 2025 at 3:52 pmPost count: 0Był taki czas, myślałem, że dno. Zwolnili mnie z huty po szesnastu latach, z dnia na dzień, „restrukturyzacja”. To słowo tak brzmi, jakby coś naprawiali, a tak naprawdę to jak młot w solar. Żona patrzyła pełna troski, dzieciaki – dwie córki, liceum i technikum – starały się nie prosić o nic. Brałem, co popadło: rozładunek tirów, malowanie, zbieranie jabłek u sąsiada. Pensja marła w oczach, a wydatki rosły jak chwasty. Czułem się jak maszyna, która się zepsuła i nikt nie chce naprawić. Aż do tej jednej, głupiej nocy. Siedziałem po nocach, nie mogłem spać, szukając jakiejkolwiek roboty w sieci. I tak, przez przypadek, natknąłem się na to miejsce. To było vavada gambling, które z początku wydało mi się kolejną ściemą, jak wszystkie reklamy obiecujące złote góry.
Nie mam pojęcia o takich rzeczach. Dla mnie hazard to był totolotek od święta i tyle. Ale taki byłem zdesperowany, że pomyślałem: spróbuję, wsadzę te sto złotych, co zostało z ostatniej zapłaty za malowanie. Zarejestrowałem się, depozyt poszedł. Wybrałem jakąś grę z owocami, bo przypomniała mi się stara maszyna w barze z młodości. Kręciło się, migało. Straciłem połowę w ciągu kilku minut. Serce mi waliło, ale nie z emocji, tylko ze wstydu. Co ja robię? To ostatnie pieniądze. Chciałem już zamknąć przeglądarkę, kiedy przypomniałem sobie, że dają jakiś darmowy spin na start. Kliknąłem. I zaczęło się szaleństwo. Te owoce zatrzymały się w takiej konfiguracji, że liczba na ekranie zaczęła rosnąć. Myślałem, że mi się wzrok myli. Wygrałem dwa i pół tysiąca złotych. Dwa i pół tysiąca! To była dla mnie wtedy fortuna. Wypłaciłem to natychmiast, ręce mi się trzęsły.
Nie uwierzyłem, dopóki nie zobaczyłem przelewu na koncie. To dało mi oddech. Opłaciłem rachunki, kupiłem dobry obiad. Ale też coś we mnie pękło. Nie chciałem już rzucać się byle gdzie do pracy. Postanowiłem podejść do tego mądrze. Odłożyłem te pieniądze, a sam znów wpłaciłem sto złotych, ale już z planem. Zacząłem czytać, oglądać, uczyć się tych gier. To nie była już bezmyślna zabawa. To był jakby mój drugi etat, po nocach. I wie pan co? To vavada gambling, ten sam portal, okazało się miejscem, gdzie odkryłem w sobie cierpliwość i zimną kalkulację, o które się nigdy nie podejrzewałem. Grałem w blackjacka, uczyłem się strategii. Nie rzucałem się na automaty, tylko wybierałem gry, gdzie myślenie coś znaczy.
Największy szok przyszedł miesiąc później. Udało mi się uzbierać z tych małych wygranych spory bankroll. I pewnej soboty, grając w ruletkę, postawiłem na swoją szczęśliwą liczbę – 17, data urodzenia żony. I kulka rzeczywiście na niej spadła. Wygrałem osiemnaście tysięcy złotych. Nie, nie krzyczałem. Płakałem. Siedziałem w kuchni o trzeciej nad ranem i po prostu łzy leciały. To były łzy ulgi. Mogłem spokojnie szukać porządnej pracy, nie z głodu. Mogłem kupić córkom te wymarzone buty na zakończenie roku, opłacić wycieczkę szkolną, a żonie wymienić zepsutą pralkę.
Dziś pracuję w magazynie, uczę się na wózek widłowy. Ale tamten okres zapamiętam do końca życia. Nie jako upokorzenie, ale jako dziwny zakręt, który mnie czegoś nauczył. I nie, nie zostałem graczem. Odkąd mam stabilną pracę, gram raz na jakiś czas, dla relaksu, stawiając symboliczne kwoty. Dla mnie to vavada gambling to był taki paradoksalny punkt zwrotny. Miejsce, które wielu pewnie rujnuje, a mnie, w mojej desperacji, dało narzędzie do odbicia się od dna. Pokazało mi, że nawet gdy wszystko się wali, czasem warto zachować zimną głowę i spróbować czegoś nowego, byle z rozsądkiem. I najważniejsze: dało mi poczucie, że znów mogę być opoką dla rodziny. A to bezcenne.
-
AuthorPosts